Hasło? Konto? Zarejestruj się!
  • Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • default color
  • red color
  • green color

Śmietanka.Net

czwartek
lut
09
Start arrow Nauka arrow Astronomia arrow Ciemno wszędzie, pusto wszędzie

Ciemno wszędzie, pusto wszędzie

(0 głosy)
  
Napisany przez Administrator, z 07-04-2008 18:15
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 13314    
Spis treści
Ciemno wszędzie, pusto wszędzie
"Nicość generalna, Koniec kosmologii"
"Posłańcy wiedzy"

Nicość generalna

To dopiero początek. Lawrence Kraus i Robert Scherrer kreślą czarny scenariusz, w którym pierwsze zaczynają znikać galaktyki najdalej położone. Ich światło zacznie czerwienieć i gasnąć, promieniowanie najpierw zżółknie, potem przejdzie w pomarańczowe, czerwone, podczerwone, a więc niewidzialne dla ludzkiego oka, a wkrótce też dla naszych przyrządów. Fale świetlne ulegną nieskończonemu wydłużeniu. Staną się niewykrywalne.

Umykające gwiazdy znikną z oczu nam i naszym przyrządom tak, jakby przeleciały przez krawędź wielkiego wodospadu. A ta krawędź będzie się do nas coraz bardziej przybliżać i pochłaniać coraz bliższe galaktyki.

Jeszcze dziesięć lat temu wydawało się, że taki scenariusz nie ma sensu. Wiadomo było wprawdzie, że Wszechświat się rozszerza, a galaktyki uciekają od siebie, ale mieliśmy pewność, że nie wymkną się spod kontroli. Były bowiem trzymane jak na postronku przez siłę grawitacji - która jest siłą przyciągającą. Powszechne ciążenie miało sprawiać, że prędkość rozszerzania przestrzeni stopniowo maleje, a kosmos zwalnia swoją ekspansję spowodowaną Wielkim Wybuchem 13,7 mld lat temu. Horyzont dostępny naszemu poznaniu miał się stale powiększać, bo do Ziemi z czasem miało docierać światło z coraz dalej położonych obszarów.

Tymczasem okazało się, że kosmos jakieś 6 mld lat temu nacisnął na pedał gazu. Galaktyki urwały się z uwięzi grawitacji i uciekają coraz szybciej. Tak wynika z porównania jasności supernowych, które dla astronomów są jak latarnie wyznaczające odległości w kosmosie.

Jakaś nowa siła - odpychająca - pojawiła się w grze. Nikt nie ma pojęcia, co to za siła. Jedna z hipotez mówi o tajemniczej substancji, która ma wypełniać kosmos niczym stary, XIX-wieczny eter. Nazwano ją kwintesencją, która dla Greków była piątym, boskim elementem obok czterech żywiołów: wody, ziemi, ognia i powietrza. Kwintesencja miałaby mieć niespotykane na Ziemi własności - m.in. ujemne ciśnienie, które powoduje puchnięcie kosmosu.

Inna hipoteza mówi o tym, że odpycha sama próżnia. To bardzo mała siła, jeśli weźmiemy małą objętość próżni, czyli niczego. Ale kiedy świat się powiększył w wyniku Wielkiego Wybuchu, to nicości między galaktykami było coraz więcej, aż w końcu jej siła odpychająca pokonała grawitację i odtąd dyktuje warunki. Kłopot w tym, że znane prawa fizyki nic nie mówią o takiej odpychającej własności próżni.

Naukowcy nadają tej niezrozumiałej dla nich sile wiele imion - kwintesencji, stałej kosmologicznej czy ciemnej energii. Pytanie brzmi: czy zdążą ją zrozumieć, nim sprzed oczu zniknie im przedmiot badań?

Koniec kosmologii

Możemy bowiem odrzucić naiwne wizje, zgodnie z którymi wraz z upływem czasu nasza cywilizacja wznosić się będzie na coraz to wyższe poziomy poznania, może nawiąże kontakt z braćmi w rozumie z innych zakątków Wszechświata i połączymy siły, by wspólnie osiągnąć panowanie nad czasem i przestrzenią.

Nic z tego.

Światy będą się raczej rodzić i umierać w całkowitej samotności. Oddzielone od siebie niemożliwymi do przebycia przestrzeniami wypełnionymi pustką i czarną energią. Uciekające od siebie i pozostawione same sobie.

Rozumne istoty - gdziekolwiek się pojawią - będą rozwijać tylko swoje własne cywilizacje, mając jednak coraz mniej materiału do obserwacji i porównań. Coraz mniej wiedzy i zrozumienia. Nie mogąc obserwować oddalających się galaktyk, ich astronomowie pozostaną nieświadomi zarówno tego, że Wszechświat pozostaje w ciągłym ruchu, tego, że się rozszerza, jak i tego, że powstał w czasie Wielkiego Wybuchu.

Być może nigdy nie odkryją prawdziwej natury Wszechświata. Ich niebo będzie tak stałe i stabilne, jak wydawało się stałe i stabilne 400 lat temu sir Isaacowi Newtonowi.

Nicość pochłonie ostatnie echo Wielkiego Wybuchu, czyli kosmiczne promieniowanie tła.

Tylko Droga Mleczna i kilka najbliższych sąsiadek, których nie zdołała oderwać od nas ciemna energia, bo między nami znajduje się zbyt mało próżni lub kwintesencji.

Obserwatorzy przyszłości będą więc dreptać w miejscu, próbując odgadnąć, dlaczego Wszechświat składa się z dokładnie sześciu galaktyk - ironizuje Krauss w przedmowie do swej pracy. Jakie jest ukryte znaczenie liczby sześć? Wyobraźcie sobie tylko - setki rozpraw temu poświęconych. Prace doktorskie. Rozważania teologiczne. Marność nad marnościami.


Opublikowane w : Nauka, Astronomia
Słowa kluczowe : Lawrence Kraus, Robert Scherrer, pustka i ciemność, przestrzeń się rozszerza, galaktyki oddalają się od nas, wszechświat się będzie rozszerzał, wrzechświat, teleskop Hubble'a, wrzechświat
Cytuj na stronie Dodaj do ulubionych Drukuj Prześlij znajomym Pokrewne

Komentarze użytkowników (0) RSS feed komentarz

Żaden komentarz nie wystawiony

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »