| Napisany przez Administrator, z 07-04-2008 18:15 |
| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
3832  |
|
Strona 1 z 3 Wszechświat dosłownie znika z oczu. Miliardy galaktyk - dziś jeszcze w zasięgu teleskopów - jedna po drugiej uciekną poza granice poznania. Za granicami Drogi Mlecznej będzie ciemność
To najbardziej przygnębiająca praca naukowa, jaką kiedykolwiek miałem w rękach - komentował na łamach "New York Times" Dennis Overbye, biograf Einsteina i jeden z najlepszych popularyzatorów nauki.
Chodzi o publikację Lawrence'a Krausa i Roberta Scherrera. Tych dwóch uczonych nie pozostawia najmniejszej nadziei: za 100 miliardów lat na niebie poza gwiazdami Drogi Mlecznej widoczne pozostaną tylko najbliższe galaktyki. Dalej będzie pustka i ciemność. Pochłonie ona na zawsze 100 miliardów galaktyk, które dziś są w zasięgu teleskopów.
Nie jest łatwo wyobrazić sobie ogrom Wszechświata dostępnego naszemu poznaniu. Słońce oddalone jest od nas o 150 milionów kilometrów - gdyby zgasło, dowiedzielibyśmy się o tym dopiero po ośmiu minutach i 18 sekundach, bo tyle potrzebuje jego światło, by dotrzeć na Ziemię. A to dopiero próg bezmiaru kosmicznych przestrzeni.
Gdyby wykonać model naszej galaktyki w takiej skali, by odległość Ziemi od Słońca wyniosła jeden milimetr, wówczas kolejna najbliższa nam gwiazda znalazłaby się w odległości aż 300 metrów. Nasza galaktyka - Droga Mleczna - jest w tej skali dyskiem o średnicy sześciu kilometrów. Na przebycie drogi od krańca do krańca galaktyki światło potrzebuje 100 tysięcy lat. A reszta Wszechświata jest dużo, dużo większa.
Gdyby ścisnąć naszą galaktykę do kuli o średnicy centymetra (odległość Ziemi od Słońca nie przekraczałaby teraz rozmiaru atomu), to cały widzialny kosmos miałby rozmiary kuli o średnicy trzech kilometrów. W tej kuli (zwanej objętością Hubble'a) mieści się dziś blisko 100 miliardów galaktyk - mniejszych i większych zespołów gwiazd. A każda z galaktyk składa się z miliardów, a nawet bilionów gwiazd.
I to wszystko zniknie nam z oczu.
Ucieczka poza horyzont
Przestrzeń się rozszerza. Galaktyki oddalają się od nas i od siebie wzajemnie, tak jak rodzynki w puchnącym cieście drożdżowym. Prędkość ich ucieczki jest proporcjonalna do odległości - te skupiska gwiazd, które są dalej od nas, uciekają szybciej. Galaktyki oddalone o milion lat świetlnych uciekają z prędkością 20 kilometrów na sekundę. Galaktyki oddalone o miliard lat - z prędkością 20 tysięcy kilometrów na sekundę. Te najdalsze, najbardziej skrajne osiągają prędkość ucieczki zbliżoną do prędkości światła.
Jeśli przyspieszą jeszcze bardziej, to nie będziemy mieli szans, by je zobaczyć. Światło emitowane przez odległe gwiazdy "nie nadąży" za puchnącym Wszechświatem i po prostu nie zdoła do nas dolecieć. Wszak światło nie może poruszać się szybciej od światła.
Tak, może to brzmi niedorzecznie, ale im szybciej Wszechświat się będzie rozszerzał, im będzie go "więcej", tym mniej go zobaczymy.
To już się rozpoczęło. Niech nie zwodzi nas to, że teleskop Hubble'a wciąż rejestruje światło galaktyk położonych w odległości ponad 6-7 mld lat świetlnych. To oznacza bowiem, że widzimy te galaktyki takimi, jakie były 6-7 mld lat temu. Widzimy wspomnienia. Rejestrujemy przeszłość.
A jak jest tam dziś? Nie dowiemy się, bo ich światło wyemitowane teraz już nigdy do nas nie dotrze. Jeśli rozwiną się tam inne cywilizacje, to nigdy się o nich nie dowiemy. Również one pozostaną nieświadome naszego istnienia.
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|