Nauka
Ciekawostki
Jak napędzać samochód darmową energią ? | Jak napędzać samochód darmową energią ? |
Strona 2 z 3 OGNIWO ENERGETYCZNE MARK-II Kolejne ogniwo Joe'ego różniło się radykalnie od wersji Mark-I. W ogniwie Mark-II zastosował on siedem płaskich, okrągłych płytek ustawionych w szeregu. Te wykonane z nierdzewnej stali płytki o grubości około 2 mm i średnicy 100 mm zostały umieszczone w mającej niewielką długość czarnej, pomarszczonej w harmonijkę rurze (miechu) z polichlorku winylu. Aby umożliwić ulatnianie się gazu znad płytek, usunięto około jednej trzeciej obwodu tej rury. Następnie całe urządzenie umieszczono wewnątrz złączki w kształcie litery "T" (trójniku) o średnicy 120 mm wykonanej z polichlorku winylu. Pojedyncze płytki umieszczono w oddzielnych karbach miecha, w wyniku czego zostały one oddzielone od siebie przestrzenią rzędu 8 mm. Oba przelotowe końce trójnika zostały zamknięte nakrętkami. Stalowe płytki znajdujące się po obu końcach miecha zostały naładowane dodatnio, zaś środkowa - ujemnie. Znajdujące między dodatnio i ujemnie naładowanymi płytkami - po dwie z każdej strony - dodatkowe płytki nie miały żadnego połączenia ze źródłem elektryczności. Joe nazywa te płytki "neutralnymi". W trakcie eksperymentów Joe wykazał, że do naładowania ogniwa wyposażonego w neutralne płytki potrzeba mniejszego natężenia prądu niż w przypadku ogniwa posiadającego jedynie katodę i anodę. Mimo zmniejszenia natężenia prądu wyglądało na to, że wytwarzanie gazu w ogniwie z neutralnymi płytkami znacznie się poprawiło. Joe odkrył, że najlepsze wyniki uzyskuje się przy zastosowaniu ogniwa z dwiema neutralnych płytkami po obu stronach katody i dwiema anodami na skraju urządzenia. Joe przetestował to ogniwo w samochodzie Leyland P76 V8, który posiada w pełni aluminiowy silnik. W przeciwieństwie do Rovera silnik tego samochodu nie jest hemisferycznie zamknięty. W tym przypadku Joe połączył wylot ogniwa bezpośrednio z gaźnikiem poprzez hermetycznie dopasowaną przykrywkę. Ogniwo Mark-II sprawowało się w tym silniku bardzo źle. W czasie testowej jazdy do Lismore w roku 1992 Joe zauważył, że przy przyśpieszaniu nakrętka z polichlorku winylu, przez którą przechodził gaz/energia, wybrzuszała się na zewnątrz o jeden cal (2,54 cm), a w czasie hamowania wracała do normalnego rozmiaru, lecz w związku z nadmiarem gazu/energii zawartej w ogniwie pod ciśnieniem, nie można było płynnie regulować przyśpieszeń silnika. Joe sądzi, że kiedy przyśpieszamy i pobieramy z ogniwa więcej gazu/energii, dochodzi w nim do reakcji łańcuchowej, w wyniku której następuje wytworzenie większej ilości gazu/energii, co objawia się wzrostem ciśnienia w ogniwie. W trakcie hamowania w ogniwie powstaje elektrostatyczne napięcie powierzchniowe. Nadmiar gazu/energii zmagazynowany w ogniwie zostaje w wyniku wzrostu ciśnienia przekazany do układu zasilania silnika, przez co nie można płynnie regulować prędkości samochodu. Joe powiedział, że profesor Davis skonstruował próbne ogniwo w kształcie przypominającym samochodowy filtr powietrza umieszczone w cienkiej obudowie z nierdzewnej stali. Kiedy poddano je próbom w samochodzie, okazało się, że występują w nim te same problemy co w plastykowym ogniwie Joe'ego. Ciśnienie gazu/energii znajdujących się w ogniwie zmieniło jego kształt z płaskiego dysku w niemal pełną kulę. To cud, że te ogniwa nie wybuchły! Joe uważa, że jeśli chcemy, aby ogniwo pracowało właściwie i nie rozszerzało się, a następnie kurczyło, zarówno obudowa ogniwa, jak i przewód łączący je z silnikiem muszą być wykonane ze sztywnego, mocnego materiału. Chociaż ogniwo to dostarczyło energii potrzebnej do napędu silnika V8, okazało się jednak, że jego eksploatacja może być niebezpieczna.
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|