Hasło? Konto? Zarejestruj się!
  • Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • default color
  • red color
  • green color

Śmietanka.Net

środa
sty
07
Start arrow Nauka arrow Ciekawostki arrow Jak napędzać samochód darmową energią ?

Jak napędzać samochód darmową energią ?

(6 głosy)
  
Napisany przez Administrator, z 04-05-2008 14:52
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Opinie 6610    
Spis treści
Jak napędzać samochód darmową energią ?
"OGNIWO ENERGETYCZNE MARK-II"
"OGNIWO ENERGETYCZNE MARK-III"
W roku 1996 otrzymałem taśmę magnetowidową z nagraniem przedstawiającym australijskiego badacza, który twierdził, że jeździł samochodem bez benzyny, wykorzystując urządzenie, które wytwarzało z wody wodór lub gaz Browna. Interesując się najnowszymi amerykańskimi osiągnięciami w dziedzinie praktycznego wykorzystania gazu jako paliwa (ogniwa energetyczne) poszedłem tropem tego interesującego zjawiska i poniżej przedstawiam to, co zobaczyłem na taśmie.
 

Kopia mojego opracowania trafiła po pewnym czasie w ręce owego wynalazcy, który zadzwonił wkrótce do mnie, oznajmiając mi, że niektóre z moich założeń są błędne. Obiecał odwiedzić mnie w Melbourne i wyjaśnić wszystko osobiście. Byłem szczęśliwy z możliwości uzyskania informacji z pierwszej ręki i wypełnienia luk w mojej wiedzy. Wbrew obawom nie doznałem rozczarowania.

OGNIWO ENERGETYCZNE MARK-I

Sprawą alternatywnego paliwa Joe "X" zainteresował się po raz pierwszy w roku 1991. Wpadł na pomysł napędzania swojego samochodu parą wytwarzaną w zamkniętym, nierdzewnym cylindrze, w którym znajdował się perforowany element cylindryczny. Sądził, że jeśli do obudowy przyłączy biegun dodatni (+) dwunastowoltowej baterii (akumulatora), a do wewnętrznej tuby biegun ujemny (-), to woda zagotuje się i będzie mógł ją skierować na wyjście ogniwa, a następnie wprowadzać do rury dolotowej układu napędowego samochodu.

Ogniwo paliwowe miało średnicę 4 cali (100 mm) i długość 3 stóp (870 mm). Było wykonane z rury z nierdzewnej stali pochodzącej ze starej dojarki. Końce rury były zamknięte nakrętkami, z których jedna była wykonana z przezroczystego szkła (do obserwowania przepływu mleka w rurze), a druga z przezroczystego perspeksu (pleksiglasu), przez który wprowadzono ujemny biegun baterii połączony z wewnętrznym elementem z perforowanej stali nierdzewnej. Element ten miał średnicę około 3,5 cala (89 mm) i długość 2 stóp (600 mm). Element miał perforację w postaci sześciokątnych otworów o przekątnej wynoszącej 8 mm rozmieszczonych co 12 mm. Rura odprowadzająca była umieszczona w odległości około dwóch trzecich długości zewnętrznego cylindra. Miała służyć jako wylot pary.

9 października 1991 roku Joe ustawił całą aparaturę obok samochodu na trawniku przed swoim domem na parze drewnianych koziołków (stojaki używane do piłowania drewna). Połączył półcalowym, przezroczystym plastikowym wężem ogrodowym otwór wyjściowy ogniwa z układem podgrzewania gaźnika samochodu, sądząc, że dostarczy ono gazu (mieszanki paliwowo-powietrznej) do układu zasilania. Samochodem, którego użył, był Rover V8 3500 SDI z całkowicie hermetycznym, aluminiowym silnikiem wyposażonym w bliźniaczy, jednoprzelotowy gaźnik typu Zenith.

Po przyłączeniu dwunastowoltowej baterii do ogniwa zaobserwował, poprzez wziernik, że ogniwo wypełniło się białymi banieczkami, a nad powierzchnię wody wydobywała się biała para, która, jak sądził, była parą wodną. Następnie uruchomił silnik (w tym momencie był on napędzany benzyną). Silnik przez krótki czas pracował na wolnych obrotach, po czym eksperymentator odciął dopływ benzyny, lecz silnik nadal pracował, nawet po opróżnieniu komory pływakowej. Ponieważ silnik nie pracował płynnie, Joe przyśpieszył zapłon o około 80 procent, aby doprowadzić go do płynnej pracy na wolnych obrotach. Następnie pozwolił silnikowi pracować przez pewien czas, sądząc, że jest on napędzany parą. Potem, aby zatrzymać silnik, odłączył baterię od ogniwa. Ku jego zdziwieniu silnik pracował dalej mimo odłączenia go od źródła zasilania! Dopiero po wyłączeniu kluczyka zapłonu udało mu się zatrzymać silnik. Odkrył również, że może uruchomić silnik przy pomocy rozrusznika bez zasilania benzyną i bez przyłączania baterii do ogniwa!

Niektórzy czytelnicy z pewnością zorientowali się już, że układ podgrzewania gaźnika nie ma żadnego połączenia z układem zasilania w paliwo. W rzeczywistości nie łączy się on z jakimkolwiek urządzeniem z wyjątkiem zewnętrznej obudowy gaźnika.

To odkrycie całkowicie mąci nam w głowach, bowiem żaden gaz o wybuchowych właściwościach nie jest dostarczany przez ogniwo paliwowe do układu zasilania. Jedyny gaz, jaki dostaje się do silnika, to powietrze. Ponieważ silnik pracuje bez wytwarzanej przez gaźnik mieszanki konwencjonalnego paliwa z powietrzem wlatującym do gaźnika, paliwo musi pochodzić z innego źródła. Albo Joe'emu udało się sterować silnikiem przy pomocy siły woli, albo nieświadomie stworzył sposób na ukierunkowanie "surowej" energii do wykonania konkretnej pracy. Joe nigdy nie twierdził, że posiada jakiekolwiek moce nadprzyrodzone, i jest równie skonsternowany tym zjawiskiem, jak pozostali, którzy byli świadkami jego eksperymentu. Nie ma pojęcia, jakim cudem to działa - wie tylko, że działa.

Do dzisiaj udało mu się przestroić co najmniej 14 samochodów (jeden z nich bije nawet rekordy w zawodach samochodów ciągnikowych). Żaden z przestrojonych przez niego samochodów nie posiadał bezpośredniego połączenia między ogniwem i gaźnikiem, z wyjątkiem Leylanda (marka samochodu), który został wyposażony w ogniwo o nazwie Mark-II.

Wygląda na to, że Joe dobrał się do jakiejś formy energii punktu zerowego (energia ta generowana jest przez różnice w "fluoroplazmowej gęstości" kontinuum energetycznego lub eteru2). Nie wiadomo, w jaki sposób energia gazu przekazywanego do bloku silnika przez plastykowy wąż zmieniała chemiczne własności powietrza wchodzącego do gaźnika, tak że stawało się ono mieszanką wybuchową. Jeśli tak rzeczywiście było, oznaczałoby to, że to najprawdopodobniej azot ulegał jakimś przemianom, w wyniku czego w połączeniu z tlenem i resztkami węgla tworzył implozyjną/eksplozyjną mieszankę podobną do nitrogliceryny. Jak się wydaje, owe procesy zachodzące w cylindrach to albo implozje, albo eksplozje, albo jedno i drugie. Jak na razie to tylko domysły.

Niedługo potem Joe zmodyfikował swoje ogniwo Mark-I. Zauważył, że mniejsze urządzenie jest równie wydajne jak tamto długie, ponadto miało ono tą zaletę, że łatwiej je było zamontować w samochodzie. Zredukował jego długość do około 18 cali (457 mm) i umieszczał w swoim Roverze w bagażniku lub na podłodze obok kierowcy.

Następnie pojechał nim ze swojego domu w północnej części Nowej Południowej Walii do Melbourne w stanie Wiktoria i z powrotem. Osiągnięcie to jest tak niesamowite, że niemal niewiarygodne. Udał się również na pięciodniową wyprawę do Toowoomba w stanie Oueensland i z powrotem do domu w Nowej Południowej Walii. W czasie drogi nie miał żadnych kłopotów z silnikiem zasilanym wodnym ogniwem swojego pomysłu.

- Jedyny drobny problem, jaki wystąpił - powiedział Joe - polegał na tym, że zostawiana na noc bateria rozładowywała się i trzeba było ją potem ładować, przyłączając do niej dwunastowoltową baterię na około trzy minuty. Po takim załadowaniu jest już zdolna do napędzania samochodu.

Joe zauważył również, że zwykły plastykowy wąż łączący baterię z gaźnikiem nie zdaje egzaminu - to zagadnienie zostanie omówione w dalszej części artykułu.

Wyposażony w aluminiowy silnik Rover ma w normalnych warunkach zapłon ustawiony na O stopni w zwrotnym położeniu odkorbowym3, ale kiedy napędzany jest wyłącznie "Baterią Joe'ego" wyprzedzenie musi wynosić 80 stopni. Joe podkreśla, że każdy typ silnika wymaga innego ustawienia wyprzedzenia. Może również zaistnieć konieczność regulacji wolnych obrotów. Napędzany w ten sposób silnik nie wydziela, jak twierdzi Joe, żadnych szkodliwych związków. W czasie całej jazdy wskaźnik temperatury ani razu nie wychylił się poza położenie zerowe - silnik, rura wydechowa i chłodnica były zimne.

Za zgodą Joe'ego nieżyjący już profesor Roń Davis z Uniwersytetu w Newcastle zbadał Rovera i ogniwa konstrukcji Joe'ego. Rozwiązał przy okazji problem rozładowywania ogniwa przez przyłączenie do niego (kiedy nie jest używane) półtorawoltowej baterii (biegun ujemny uziemiony a dodani połączony z obudową ogniwa). Joe zauważył, że w wyniku tego połączenia z baterii w ogóle nie jest czerpana energia. Podkreślił ponadto, że pojazd znacznie zyskał na mocy, kiedy w czasie prób drogowych do ogniwa przyłączana była na kilka sekund owa półtorawoltowa bateria. Jego najnowszej konstrukcji ogniwo nie ulega rozładowaniu w czasie postoju w nocy, w związku z czym nie jest już mu potrzebna mała bateria prądu stałego.



Opublikowane w : Nauka, Ciekawostki
Słowa kluczowe : darmowa energia, energia punktu zero, joecell, ogniwo Joe'go, ogniwa energetyczne, ogniwa paliwowe, bateria Joe'go, wynalazki
Cytuj na stronie Dodaj do ulubionych Drukuj Prześlij znajomym Pokrewne

Komentarze użytkowników (1) RSS feed komentarz
Wystawiony przez www.joecell.pl, z 24-11-2008 19:52, , Gość
1. www.joecell.pl
ogniwo joego (joe cell) 
Jakiś czas temu pokazywali w teleexpresie gościa który jeździ na tym w polsce
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2009 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »